
Czuję, jak Jón Þór Birgisson zmusza mnie do ponownego przesłuchania dokonań Sigur Rós i proponuje zakochanie się w nich, chociaż od wielu lat systematycznie się temu sprzeciwiam. Tym razem wytoczył bardzo ciężkie działo - swój najnowszy solowy album "Go". A, na moje (nie)szczęście, tej płycie nie da się oprzeć.