
Duńczyk Lars Trier, samozwańczo ochrzczony von Trierem, jest reżyserem, którego zarówno twórczość, jak i sylwetkę trudno zdefiniować. Moim celem nie jest jednak skarżenie się, jaki to autor Melancholii zły, że nie daje się jednoznacznie określić domorosłej psychologii, uprawianej częstokroć przez piszących o jego życiu i artystycznym dorobku filmoznawców. Zamiast tego spróbuję z jego twórczości wyłuskać cechy charakterystyczne.

In Flagranti to nowa inicjatywa portalu G-punkt.pl. W naszej wirtualnej przestrzeni znalazło się miejsce na analityczne teksty, kontrowersyjne opinie, polemiki i prezentację własnych poszukiwań kulturalnych.
Temat lutego to seks w kinie oglądany z wszelkich możliwych stron. Teksty do przyłapania w każdą niedzielę. Dziś przyglądamy się drodze do scen nieinscenizowanego seksu w filmach fabularnych.

Kino lubuje się w odstępstwach od normy, mniejszościach. Nieliczną grupę tworzą osoby dotknięte chorobą niespokojnej duszy, a zawężając krąg feministycznie – kobiety. Co ciekawe, panie w szaleństwie, najczęściej są obserwowane przez mężczyzn. Lista bardziej znanych wyjątków ogranicza się do „Przekleństw niewinności” Sofii Coppoli, które niespecjalnie świecą filmowym przykładem, tak samo zresztą jak „Sylvia” nieopierzonej reżyserki Christine Jeffs. Nie jest zresztą odktyciem fakt opanowania kina przez płeć brzydką. Dzięki temu mamy prawdziwie zaburzone piękności.