
W polskim kinie przyszedł czas, kiedy twórcy nie mogąc znaleźć słów, rozliczają się z własną przeszłością na ekranie. Po głośnym Erratum znów o trudnych relacjach pomiędzy ojcem i synem, przemilczanych krzywdach, traktuje Lęk wysokości, ale już dużo odważniej przełamuje emocjonalne bariery.

Otwiera oczy, porusza i do szpiku kości przeraża. Najnowsze dzieło Wojciecha Smarzowskiego Róża jak najbardziej pasuje do konwencji wcześniejszych filmów reżysera Wesela i Domu Złego, dorównując im rozgłosem już od pierwszych dni projekcji. Przełamywanie tabu przemocy, schodzenie do korzeni polskiej patologii, brutalne obrazy życia codziennego to emocjonalna gra, w którą i tym razem wciąga nas Smarzowski. Gra, z której my, widzowie, zwykliśmy wychodzić jako przegrani. Zręczna manipulacja strachem burzy wszelki ład ducha, z którym tego dnia wybieraliśmy się do kina. Zostają tylko wgniecione fotele.

Walentynkowy weekend to nie tylko wysyp rzekomych komedii, ponoć romantycznych. We wrocławskim kinie Helios na trzy dni zagości parodia amerykańskich horrorów „Piotrek Trzynastego” w reżyserii Piotra Matwiejczyka.