
Co otrzymamy dzięki pasjonującemu zespoleniu nauki i seksu? Na pewno coś rzadko spotykanego. Na pewno coś, czego na co dzień, nie rozważamy. Na pewno coś rubasznego i przysparzającego rumieńca na twarzy. I na pewno nie jest to książka Mary Roach „Bzyk”.

Jak życiem się upijać, pisać nie muszę. Wiecie, to truizm opowiadać o zapachu codziennej zabawy. Umrzeć też możecie bez większych problemów. Just do it. Ale jak bawić się po trupiemu? Jak sprawić, żeby zwłoki poczuły dreszcz rozkoszy? Spytajcie Mary Roach.