G punkt | Sięgamy głębiej

Mateusz Ostojski

Zmierzch węgierskiego ascety

„Interesuje mnie człowiek”, twierdzi Béla Tarr i uznając, że powiedział już w kinie wszystko, co miał do powiedzenia, żegna się z widzami swoim najnowszym „Koniem turyńskim”, który 30 marca wchodzi na ekrany polskich kin. Rzeczywiście, obraz ten skupia w sobie wszystkie elementy charakterystyczne dla twórczości węgierskiego reżysera i pozwala jeszcze mocniej wybrzmieć jej ponurej wymowie. Stanowi artystyczną, ale również filozoficzną konsekwencję drogi, którą Tarr wytyczył swoim kinem. 


Diagnosta polskości

„To nie był film” brzmi refren wydanej w roku 1998 piosenki Myslovitz, do której teledysk nakręcił młody Wojtek Smarzowski (swoją drogą, otrzymał za niego Fryderyka). Utwór był komentarzem do szeroko dyskutowanej w połowie lat 90. fali zbrodni dokonanych przez nieletnich, i wraz z towarzyszącym mu wideoklipem wzbudził ogromne kontrowersje. Podobnie do tego, co już „będzie filmem” u nowego reżysera – Smarzowski stworzył obrazy bezkompromisowe, ukazujące uniwersalną perspektywę, ale zawsze pozwalające przejrzeć się w jakimś fragmencie polskiej rzeczywistości. A polskość nadzwyczaj wyraźnie odsłania w nich swą demoniczną stronę.


Postsamotność

Najnowszy film Urszuli Antoniak otwiera ujęcie lecącego z góry strumienia wody, którego uzupełnienie przyniosą dopiero ostatnie sekundy obrazu – przedstawiające bohaterkę kąpiącą się pod owym strumieniem. Cały film zamyka się w tej wymownej klamrze kompozycyjnej. „Code Blue” odbierać możemy właśnie jako swoisty prysznic – zarówno dla głównej bohaterki, która rozpaczliwie poszukuje zmiany w swoim  samotnym życiu, jak i dla nas, bowiem na ekranie widzimy poruszające sceny i jednocześnie możemy odnaleźć tam pierwiastek własnych odczuć i rozterek. 


Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/zainspirowani_swiatem/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator