
Lubię baseball, bo to jedyna okazja, kiedy czarny może zamachnąć się w stronę białego kijem i nie wywołać awantury – kwestia, wypowiedziana przez agenta FBI Ruperta Andersona (Gene Hackman) w pamiętnym „Mississippi w ogniu” (1988) Alana Parkera, wydobyta z mroków świadomości po seansie najnowszego filmu Clinta Eastwooda, nie dała już wepchnąć się z powrotem w otchłań niepamięci.