
To było w lipcu 2009 roku. Siedzimy z kumplem, słuchamy jego muzyki. Cały czas opowiada mi o jakimś gothicowo – metalowym bandzie, którego nazwa od pewnego czasu przemykała mi przez uszy – Nightwish. Kojarzyła mi się tylko z długowłosymi gimnazjalistami, którzy całe życie spędzają przed komputerem, grając w World of Warcraft. Z uprzejmości wysłuchałam kilka kawałków tego skandynawskiego zespołu... I wtedy stała się światłość. Nie przesadzam.