
Bardzo drażnią mnie książki, z których okładek wrzeszczą hasła, przyrównujące autora do największych tuz światowej literatury. Doświadczenie uczy, że niezwykle rzadko tego typu bałwochwalstwo przekłada się na rzeczywistość. I podobnie jest w przypadku "Historii mojego upadku" napisanej przez debiutanta - Grzegorza Krzymianowskiego. Porównania do Houellebecqa czy Bernharda, na które pozwolił sobie wydawca, są niczym strzał kulą w płot, całkowicie chybione. Co gorsza narażają młodego pisarza na śmieszność, czyniąc z jego powieści jedynie marną podróbkę wielkich dzieł.

To już druga po „Wilgotnych miejscach” Charlotte Roche książka w różowej okładce, która ukazuje się ostatnio na polskim rynku wydawniczym, obnażając bezlitośnie sekrety płci pięknej, o których zwłaszcza mężczyźni wiedzą tak niewiele. Tym razem po niesmacznej opowiastce o problemach z waginą i odbytem lekce sobie ważącej higienę nastolatki otrzymujemy – jak pisze sama autorka – pierwszą polską les story.