
Czasem na widok plakatu z nazwiskiem jakiegoś artysty potykam się, przerywam rozmowę, wykrzywiam się z niedowierzaniem. Nie chodzi nawet o to, że kryjący się za pseudonimem Stafrænn Hákon (cyfrowy Hákon) artysta jest Islandczykiem, ani że ma niepolskie literki w nazwie. Tworzący od dziesięciu lat muzykę z pogranicza post-rockowego Ólafur Josephsson w Polsce jest niemal nieznany, o popularności nawet nie mówiąc. Tym bardziej cieszy fakt, że z Budapesztu do Berlina artysta pojedzie przez Wrocław, grając przy okazji 27. stycznia w Firleju.