
Koncerty takie jak ten zmuszają do refleksji. Oglądając i słuchając Siebena zastanawiałem się: Skoro jeden muzyk potrafi sam zagrać tak skończone utwory i być przy tym tak widowiskowy, po co zakładać pięcioosobowy zespół?

Czesław nie jest już zadumanym chłopczykiem w bereciku. Wyewoluował w zębatego potwora noszącego krawat w niezapominajki. Ze starym, debiutującym Czesiem łączy go tylko berecik. No i te oczy.