
Ostatnio miałam okazję być świadkiem tzw. wizyty duszpasterskiej w domu moich rodziców, co oczywiście jest aktem chwalebnym i godnym podziwu, zważając na fakt obopólnego niezrozumienia w trakcie wymiany zdań i wszelkich innych form kontaktu. Na tę okoliczność napisałam trochę niezobowiązujących refleksji na temat estetyki dewocjonaliów i ich funkcjonjowania w obrębie sztuki. Myślę, że wrócę jeszcze do tego wątku, bo sztuka i kicz to jak matka i wyrodna córka, a taka relacja zawsze pozostanie fascynująca.