
Magia, od zawsze w jakiejś formie towarzyszyła człowiekowi. Była ważnym elementem jego życia, nie dość, że je uzupełniała, to jeszcze wzbogacała o nowe wierzenia, uczucia. Dlatego nic dziwnego, że w końcu znalazła odzwierciedlenie w jego twórczości. W ostatnich latach duch postmodernizmu sprawił, że realizm magiczny zaczął na nowo podbijać tereny europejskie, a także nadał mu trochę inny wymiar. We współczesnych publikacjach najczęściej odnajdujemy go w przetwarzanych autobiografiach posługujących się intertekstualizmem i autoironią – między innymi u Fuentesa i Garcíi Marqueza.

Współczesna Turcja szuka dla siebie miejsca na świecie. Choć dynamicznie się modernizuje, to od lat bezskutecznie puka do bram Unii Europejskiej. Jednocześnie Turcy bronią tradycyjnych wartości, często sprzecznych kulturze Zachodu. Czy most może być symbolem ich kraju?

Kapituła Nagrody Literackiej Gdynia już po raz szósty obraduje pod przewodnictwem prof. Piotra Śliwińskiego. Efektem Jej prac jest lista nominacji w trzech kategoriach: poezja, proza oraz eseistyka, z której już za nieco ponad miesiąc jurorzy wyłonią laureatów.

Dariusz Czaja znany jest przede wszystkim ze swoich osiągnięć na polu antropologii kulturowej. Jego poprzednie książki w sposób większy lub mniejszy zawsze oscylowały wokół tej naukowej dyscypliny. Tym razem jest inaczej. W tomie „Gdzieś dalej, gdzie indziej” Czaja odsuwa się od antropologii, wkraczając na grunt czystej eseistyki. Pisze o tym, co kocha – o włoskim południu. Pisze jednak inaczej niż czynią to literaci opiewający piękno słonecznej Italii. Włochy Czai są mgliste, nieokreślone i bardzo prowincjonalne, a przez to o wiele ciekawsze od tych, które serwują nam przewodniki i biura podróży.

17 esejów okolicznościowych na przeróżne tematy. Każdy zupełnie inny, ale wszystkie z jednym przesłaniem: zawsze można zmienić swoją opinię. Na każdy temat. To udowadnia nam Zadie Smith w książce „Jak zmieniałam zdanie”. I nie bez powodu motto książki stanowią słowa Tracy Lord: Kiedy należy ustalić sobie zdanie o ludziach: nigdy!. Smith trzyma się tej zasady wyjątkowo konsekwentnie.

Kolejna książka Michała Pawła Markowskiego, powiększająca i tak całkiem już sporą biblioteczkę sygnowaną jego nazwiskiem, potwierdza, że jest on nie tylko wybitnym kulturoznawcą, ale również świetnym pisarzem. Na „Słońce, możliwość, radość” składają się teksty drukowane w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy na łamach „Tygodnika Powszechnego”. Autor, zbierając je w jednym tomie, nadał im miano „egzystencjalnego raptularza” – trzeba przyznać wyjątkowo trafnie. Nic bowiem nie ma dla Markowskiego większego znaczenia, niż egzystencja, która staje się zrozumiała wyłącznie w ramach prowadzonej narracji. Pisanie jest więc mechanizmem uchwytywania siebie, stanowi świadectwo niekończącego się procesu kształtowania tożsamości.

Po słynnej książce "O fotografii" z 1977 roku, to właśnie "Widok cudzego cierpienia" (2003) został opublikowany jako drugi w serii dzieł zebranych Susan Sontag w wydawnictwie Karakter. Oczywiście, nie jest to rzecz tak głośna, jak niegdysiejsze teksty słynnej dziennikarki. Nie można przejść jednak obojętnie obok tego eseju(?), czy raczej wykładu zaprezentowanego na Uniwersytecie Oksfordzkim.

Jakie jest Morze Czarne i jak je sobie wyobrażamy? Dla wielu pewnie pierwszym skojarzeniem będą bułgarskie złote piaski i krem Nivea. Dla innych plaże Krymu i ukraińska wódka. Jak wiadomo, rzeczywistość nie jest tak prosta i jednoznaczna. Czym jest Morze Czarne próbują nam wyjaśnić autorzy esejów i reportaży literackich zebranych w książce „Odessa Transfer”.

... czyli o mężnym banicie i Wesołych Kompanach. Robin Hood to jedna z ikon filmu płaszcza i szpady. Kiedy zdążyły już okrzepnąć nowinki techniczne, można było pokusić się o zawłaszczenie dla X muzy – niekoniecznie klasycznych – dzieł literackich. Jednocześnie swe odciski na taśmie celuloidowej pozostawili bohaterowie powieści Dumasa i McCulley’a, co otworzyło furtkę dla kolejnych osobistości z pocztu szlachetnych i wyjętych spod prawa.

Dlaczego Afryka, kolebka ludzkości, stała się kontynentem-Kopciuszkiem? Dlaczego zamieszkujący ją Afrykanerzy wciąż nie czują się tam jak u siebie i nie mogą znaleźć języka, w którym czuliby, że są w stanie ją opisać? W esejach Coetzeego Afryka pozostaje nieprzenikniona i obojętna. Wymyka się z zarzucanej na nią od wieków sieci europejskich kategorii.
Strona: 1 z 3 | 2 »