
Udając się na otwierający tegoroczny MFF ENH film Xaviera Beauvois, pozorna pogodność mojego nastroju kontrastowała silnie z wątpliwościami. Nie do końca skonkretyzowany niepokój wypełniał wąski pas przestrzeni między półkulami mózgowymi, serwującymi złowrogie podszepty; wiedza o dwóch ważnych wyróżnieniach na tegorocznym festiwalu w Cannes, korespondowała z – poznaną dzięki krótkiemu opisowi – warstwą treściową, co przełożyło się na wewnętrzne napięcie – no bo jak tu ulegać egoistycznym zachciankom estetycznym i podekscytowaniu, gdy miłe mrowienie w głowie przerywa gwałtowny cios, przypominający o ciężarze opowieści?

Korsykańska mafia rządzi nie tylko za kratkami, ale jednocześnie prowadzi interesy i steruje bandyckim światkiem w kraju nad Sekwaną. Jacques Audiard idzie o krok dalej w swoich wichrzycielskich spekulacjach i dowodzi, że przestępcze machinacje pochłonęły również organy władzy państwowej. Kto jest pionkiem, a kto rozgrywającym?