
... czyli o mężnym banicie i Wesołych Kompanach. Robin Hood to jedna z ikon filmu płaszcza i szpady. Kiedy zdążyły już okrzepnąć nowinki techniczne, można było pokusić się o zawłaszczenie dla X muzy – niekoniecznie klasycznych – dzieł literackich. Jednocześnie swe odciski na taśmie celuloidowej pozostawili bohaterowie powieści Dumasa i McCulley’a, co otworzyło furtkę dla kolejnych osobistości z pocztu szlachetnych i wyjętych spod prawa.

Przybyli z mroku dziejów – nęceni bogatą wystawą dzieł Cecila B. DeMille’a, zuchwałością bohaterów Michaela Curtiza, zapragnęli po raz kolejny sięgnąć po łupy Ameryki Północnej. Zmienili się bardzo: oliwą pokryli torsy, brylantyną włosy (starannie uczesane), opanowali też obce języki. Przybyli ku uciesze gawiedzi. Zatem niech rozpocznie się saga! O podbojach, farbowanych perukach, rogatych hełmach i bestiach z gumy; o tym, jak to naprawdę (nie) było.

In Flagranti to nowa inicjatywa portalu G-punkt.pl. W naszej wirtualnej przestrzeni znalazło się miejsce na analityczne teksty, kontrowersyjne opinie, polemiki i prezentację własnych poszukiwań kulturalnych.
Temat lutego to seks w kinie oglądany z wszelkich możliwych stron. Teksty do przyłapania w każdą niedzielę. Dziś przyglądamy się drodze do scen nieinscenizowanego seksu w filmach fabularnych.

Entuzjastycznie przyjęta, później wielokrotnie potępiana. Mająca równie wielu „wyznawców” co przeciwników. Wyczerpała swoją formułę w ledwie kilka lat, ale odcisnęła niebagatelne piętno na obliczu kina. Pełna kontrowersji, nietuzinkowych osobowości, jedyna w swoim rodzaju. Francuska Nowa Fala.

In Flagranti to nowa inicjatywa portalu G-punkt.pl. W naszej wirtualnej przestrzeni znalazło się miejsce na analityczne teksty, kontrowersyjne opinie, polemiki i prezentację własnych poszukiwań kulturalnych.
Temat lutego to seks w kinie oglądany z wszelkich możliwych stron. Teksty do przyłapania w każdą niedzielę. Na początek pochylamy się nad granicami międzygatunkowymi.

Klasyczny film noir pochodzący z lat 40. i 50. ma do siebie to, że jest mizoginistyczny. Jest też zachowawczy, jako reakcja na okres II wojny światowej, kiedy to kobiety po raz pierwszy opuściły domy i podjęły pracę zarobkową. Wówczas okazało się, że całkiem nieźle sobie radzą. Mężczyźni, przygnieceni ciężarem wojny, mówiąc bombastycznie, poczuli Zeitgeist pesymizmu, beznadziei, a nawet impotencji. Ten esej to próba analizy dychotomicznego portretu kobiety. Czy faktycznie można mówić o fenomenie femme fatale i do jakiego stopnia?