
„Opowieści afrykańskie według Szekspira i innych” to spektakl przede wszystkim o umowności rasy, płci, języka i stosunków międzyludzkich. Warlikowski wykorzystuje trzech bohaterów klasycznych – Shylocka, Otella i Leara do zbudowania narracji przeplatającej się z prozą Johna Maxwella Coetzee'ego. Z twórczości południowoafrykańskiego pisarza reżyser zapożycza wątek relacji między śmiertelnie chorym rodzicem a dzieckiem, które zmuszone jest się nim opiekować. W tej historii wszystko przestaje być tym, czym się dotąd wydawało.

Tomaszowi Bazanowi udało się przeprowadzić niebanalny i porywający eksperyment. Za pomocą skrajnego minimalizmu środków i perfekcji ruchu, wypracował nowy język, w którym można rozmawiać z widzem o imponderabiliach. Jacek Poniedziałek w przejmujący sposób zobrazował wielowymiarowość istnienia człowieka w świecie. „Indukcje” udowadniają, że nagość w teatrze nie musi być wulgarna, multimedia nudne, a prawidłowa interpretacja - jedna.

Bilety na jego spektakle rozchodzą się w mgnieniu oka. Nieważne, o czym jest dane przedstawienie. Liczy się tylko to, że zrobił je Krzysztof Warlikowski. Stąd też nie dziwi udostępnianie szerszej publiczności zapisów DVD jego spektakli, chociażby „Burzy” na podstawie Szekspira, która wpadła mi ostatnio w ręce. Wpadła i narobiła sporo kłopotów. Ciężko za pomocą słów wyrazić to, co zobaczyłam, ale myślę, że następujące porównanie powinno wiele wyjaśnić: Otóż „Burza” jest takim osiągnięciem w dorobku Warlikowskiego, jak zdobycie srebra na olimpiadzie: nie jest to najwyższe odznaczenie, ale dla wielu i tak pozostanie na zawsze w strefie marzeń.