G punkt | Sięgamy głębiej

jarosław klebaniuk

Umieranie w chłodzie rzeźni

Opowieści o Polakach na emigracji, ukazujące ich ciężki los, materialno-tęsknotowe dylematy, rozczarowania wynikające z błędnych kalkulacji i nielojalności innych Polaków, w teatrze już były. Janusz Głowacki jeszcze w latach 80. oswoił nas z dramaturgicznie przetworzonym piekłem nielegalnej emigracji zarobkowej. Obecnie w uładzony i nieco bardziej afirmatywny sposób możemy obejrzeć życie pracujących za nieco bliższą granicą Polaków w serialach telewizyjnych. Czy jest coś więcej do pokazania? A może po raz kolejny skazani jesteśmy na podobne narracje oscylujące pomiędzy cyniczną makabreską a przekłamanym kiczem? Czy pesymistycznym osądem perspektyw rodaków za granicą można jeszcze kogoś poruszyć? Czy taka opowieść przemówi do tych, którzy nie wyjechawszy także doświadczają rozpaczy?


Szczyt Kultury 2010: Teatr

Nagród, przyznawanych w dziedzinie kultury jest w naszej okolicy mnóstwo. Przyznają je środowiska artystyczne, struktury samorządowe, publiczność. Nagradza się muzyków, aktorów, docenia sztuki plastyczne i filmowe, wyróżnia dobre i ważne książki. My również, co roku przyznajemy nasze wyróżnienia – „Szczyty Kultury” dla najlepszych pozycji kulturalnych minionego roku. Dziś prezentujemy nominacje w kategorii TEATR.


poleca

Dwieście procent teatru

Najnowsza sztuka w reżyserii Jana Klaty jest wielkim krokiem do przodu. Tym razem mamy do czynienia nie tylko z widowiskiem scenicznym kompletnym aktorsko, scenograficznie, choreograficznie i muzycznie, ale też ze znakomitym tekstem, zawierającym ważne przesłania. Poprzednie niedawne realizacje, choć udane, nie dawały tego poczucia pełni, które sprawia, że widzowie podczas oklasków wstają z miejsc. Mgliste zjawy Piękna i Prawdy przybrały w „Utworze o matce i ojczyźnie” na tyle wyraźne kształty, że nie szukamy niczego więcej. Zresztą ten spektakl to samo Dobro.


Ucieczka przed matką

Dosadny język, historyjki wydające się niegdyś bardzo śmiałe obyczajowo, widoczny u bohatera kompleks własnego żydostwa i niechęć do podążania utartą przez tradycje drogą, zaabsorbowanie seksem, nieskrępowane poczucie humoru – dla tych wszystkich pokus miłośnicy prozy Philipa Rotha zapewne nie przepuszczą spektaklu w Starej Prochoffni w Warszawie. Teatr Konsekwentny wystawia „Kompleks Portnoya” wiernie i z neofickim zapałem, jakby po świeżej lekturze z latarką pod kołdrą.


Niech nas ktoś opowie

Teatr lalek kojarzy się z przedstawieniami dla dzieci, którym jak wiadomo łatwiej jest znieść obecność na scenie kukiełek niż aktorów. Z dorosłymi bywa inaczej – ekspresja ludzkich twarzy i ciał wydaje im się bogatsza niż sztucznych wytworów, konwencjonalnie ożywianych scenicznie, ale i tak mocno ograniczonych. O tym, jak bardzo mogą się mylić, łatwo się przekonać dzięki najnowszemu przedstawieniu Agaty Kucińskiej, jednej z najlepiej rozpoznawalnych aktorek Teatru Ad Spectatores. Dzięki lalkom spotęgowała artystyczną ekspresję i stworzyła jedyne w swoim rodzaju widowisko. Dodajmy, że przeznaczone zdecydowanie dla dorosłych.


poleca

Zeppelin wciąż za wysoko

Miłośnicy autorskich przedstawień Jana Klaty mieli nie lada gratkę. Dostali kolejne i jak poprzednie, pełne scenicznego rozmachu, zaskakujących wtargnięć i ustąpień, kostiumów z psychotycznego snu i gorzkiego posmaku zwyczajnych słów. Jeśli nie oczekiwali wiele więcej, to nie powinni czuć się rozczarowani.


poleca

Wojna nigdy się nie kończy

Niespokojny teatr Heinera Müllera trafił na godnych realizatorów. Język „Szosy Wołokołamskiej”, chwilami prosty i rytmiczny, chwilami niezrozumiały i poszarpany, wymagał sprawnego wypowiedzenia na głos. Barbara Wysocka dodała mu jeszcze pomysłową oprawę i nie oszczędziła aktorom wysiłku znacznie wykraczającego poza głośnie mówienie. Efekt okazał się godny najlepszej artystycznie sceny w Polsce.


Widz ożeniony ze śmiechem

Dobra zabawa gwarantuje pełną widownię. Wiedzą o tym reżyserzy, którzy chcą teatrowi zapewnić kontynuację przedstawień przez długie lata. Mamy takie, doskonałe zresztą w swoim rodzaju, spektakle we Wrocławiu, ma je także i Poznań. Jednak nie zawsze ten rozrywkowy walor towarzyszy wybitnym, wielowarstwowym tekstom; częściej za materiał literacki służą farsy z wieloma drzwiami i humorem sytuacyjnym, który nie pozostawia po sobie nic, gdy przebrzmieją ostatnie oklaski. Teatr Nowy pokazał, że dramat Nikołaja Gogola daje się odczytać także na sposób farsowy.


poleca

Męska dominacja obnażona

Sztuka Różewicza w 1973 roku wyprzedzała nieco czas. Choć osadzona jest w odległej epoce, gdy w szlacheckim dworku państwo wyręczali się służbą, dotyczy problemów aktualnych i w PRLu, i dzisiaj. Wtedy wywołała skandal obyczajowy, Kościół ją wyklął, a autora oskarżano o perwersję. Dzisiaj, gdy łamane są rozmaite tabu, Różewicz nie może liczyć na takie nagłośnienie, choć trzeba przyznać, że Krystyna Meissner zrobiła wiele, by przedstawienie dało podstawę do mówienia o nim. Jest wizualnie nie do odparcia, a przy tym nie zniekształca oryginalnego tekstu, nakłania więc do wygłaszania pochlebnych opinii.


Wiszące kamienie

Znalezienie złotego środka pomiędzy treścią a formą nigdy nie jest łatwe, tym bardziej, że środek rzadko bywa złoty. Adaptowanie obszernej powieści do celów scenicznych może zakończyć się albo wielogodzinnym maratonem (jak w litewskiej inscenizacji „Idioty” Dostojewskiego podczas festiwalu „Dialog” w 2009 roku), albo wybiórczym pokazaniem niektórych wątków (jak w „Lalce” wystawianej przez TPl przy ulicy Zapolskiej). Artystyczny sens przedsięwzięcia w obu przypadkach ujawnia się w sposobie, w jaki ma scenie dokonano transgresji w stosunku do źródłowej prozy. W przedstawieniu stworzonym przez Krzysztofa Garbaczewskiego transgresja ta była znaczna, a wykorzystane środki – bardzo odległe od tych, które mogły w oczywisty sposób wynikać z lektury oryginału.


Strona: 1 z 3 | 2 »

Newsletter

reklama
http://www.g-punkt.pl/Artykul/zainspirowani_swiatem/1
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator