
Mimo iż wcześniej zamykałem się szczelnie w analogowym zamku, to teraz, nieco jak hipokryta, ale z jakże nieukrywaną przyjemnością, otwieram małe okienko na zupełnie cyfrowy dźwięk w formie czarnej płyty. Właśnie tak Incubus postanowił wydać swoje największe osiągnięcia muzyczne - „Monuments and Melodies”. Z przyjemności wsłuchiwania się w ciepłe brzmienia szelestów i szumów pomiędzy dźwiękami, został sam rytuał nastawiania ramienia adaptera, zdmuchiwania kurzu z płyty i regulowania obrotów. Pomijając moją miłość do głosu Brandona Boyda i ekipy, zespół przekupił mnie dostarczeniem w paczce czterech płyt i dostępem do strony z niepublikowanymi nagraniami.