
Tegoroczna edycja Szczytów Kultury poszerzyła się o wypowiedzi ekspertów. O ubiegłym roku literackim, miejscu poezji na rynku książek i o tym, dlaczego przyznana w tym roku poecie literacka Nagroda Nobla w żaden sposób nie zmienia globalnej sytuacji poezji, opowiada G-punktowi dr Karol Maliszewski, poeta, prozaik i krytyk literacki, a także wykładowca na Uniwersytecie Wrocławskim.

Na Syberii wszystko jest „naj”: najgłębsze jeziora, najdłuższa linia kolejowa, największe lasy, najtęższe mrozy. Nie bez powodu miejscowi mawiają, że 40 kilometrów to nie odległość, minus 40 stopni Celsjusza to nie mróz, a 40 procent to nie wódka. Przez stulecie Syberia obrosła w mity, stając się synonimem krainy dzikiej i niebezpiecznej, miejscem rzeczywistej zsyłki i duchowego wyzwolenia.

David Byrne, lider zespołu Talking Head, od kilkudziesięciu lat ogląda świat z perspektywy rowerowego siodełka. Swoimi wspomnieniami i najcieawszymi przemyśleniami z podróży postanowił się podzielić z czytelnikiem w „Dziennikach rowerowych”.

Dokładnie za miesiąc - 26 maja - rozpoczynają się we Wrocławiu DOBRE STRONY – targi książki dla dzieci i młodzieży. Druga edycja imprezy upłynie pod znakiem literatury, spotkań autorskich, spektakli i rozmaitych warsztatów. Książki z gliny, figurki z czekolady, wernisaże czy Koziołek Matołek prosto z Pacanowa to tylko niektóre atrakcje największych na Dolnym Śląsku targów książki dla najmłodszych.

Paul Britton to jeden z najsłynniejszych brytyjskich profilerów, a także prekursor psychologicznej analizy zbrodni. Od początku lat osiemdziesiątych, uczestniczył w ponad stu śledztwach na Wyspach Brytyjskich, które w większości dotyczyły brutalnych, często seryjnych morderstw, przestępstw na tle seksualnym i szantażów. „Profil mordercy” to książka, w której autor nie tylko nakreśla psychologiczne profile sprawców, z którymi miał do czynienia, ale także szczegółowo opisuje kolejne etapy śledztw, w których brał udział.

Wspominałem niedawno okres młodzieńczej fascynacji rozmaitymi książkami, które pochłaniałem swego czasu w totalnym czytelniczym amoku. Przeżywałem w tym czasie dość zaawansowaną depresję spowodowaną intensywnością literackich poszukiwań, które co rusz zmuszały mnie do poszerzania listy lektur koniecznych do przeczytania.

Dariusz Czaja znany jest przede wszystkim ze swoich osiągnięć na polu antropologii kulturowej. Jego poprzednie książki w sposób większy lub mniejszy zawsze oscylowały wokół tej naukowej dyscypliny. Tym razem jest inaczej. W tomie „Gdzieś dalej, gdzie indziej” Czaja odsuwa się od antropologii, wkraczając na grunt czystej eseistyki. Pisze o tym, co kocha – o włoskim południu. Pisze jednak inaczej niż czynią to literaci opiewający piękno słonecznej Italii. Włochy Czai są mgliste, nieokreślone i bardzo prowincjonalne, a przez to o wiele ciekawsze od tych, które serwują nam przewodniki i biura podróży.

W styczniu redakcja portalu G-Punkt ogłosiła nominacje do Szczytów Kultury w kategorii Literatura. Dziś, po podliczeniu głosów internautów, przyszedł czas na poznanie zwycięzców.

Mogło by się wydawać, że temat drogi został już na gruncie literatury (i nie tylko) wyeksploatowany do granic możliwości. „Dziennik Hadriena i Rumianki” co prawda nie zmienia tego przekonania – nie wnosi bowiem niczego nowego do historii konwencji – niemniej potwierdza, że jest ona wciąż inspirującą formą dla opisywania młodzieńczych aspiracji i otwartości na otaczający świat. Książka ma charakter relacji z czteromiesięcznej podróży 18-letniego bohatera – Hadriena (tożsamego z autorem), który w towarzystwie swej krowy wędruje pieszo przez Francję, zdając się na łaskę bądź niełaskę przypadkowo spotykanych ludzi. Poza zapiskami, wydawca uraczył czytelników także kilkoma zdjęciami z podróży, które wzmagają poczucie autentyczności odczytywanej opowieści.

Andrzej Stasiuk w „Dzienniku pisanym później” powraca do tego rodzaju narracji, którą zachwycił w „Opowieściach galicyjskich”. Na czytelnika czeka ta sama mieszanina specyficznej stasiukowej prozy poetyckiej i elementów charakterystycznych dla reportażu. Można tu odnaleźć ten sam leniwy rytm języka i talent do chwytania i uwieczniania chwili. Sceneria też jest dobrze znana - tworzą ją Bałkany, podobnie jak sytuacja narratora, który podróżuje. Trudno zdecydować, czy większym bohaterem są tu odwiedzane kraje, czy samo doświadczenie podróży –odwieczne, archetypiczne, zmuszające do kontemplacji i poszukiwań.

Wrocław kiedyś był polską stolicą kultury, bez starania się o tytuły i startowania w konkursach, w dużej mierze dzięki kulturze studenckiej. Piwnica pod Edulem w Pałacyku, Piwnica Świdnicka, Klub Związków Twórczych, Kalambur - to raptem kilka miejsc, a odbywało sie w nich tyle, że spokojnie mogłyby konkurować z oficjalnymi scenami kulturalnymi, działającymi dziś. Jak stało się to, że wrocławskie legendy znikają? Czy dzisiejsza kultura studencka sprowadza sie do studenckich czwartków, Juwenaliów, karaoke w Tawernie i zakładania stringów na spodnie?
Dyskusja nad tym toczyła się w samo południe 13. marca w Tajnych Kompletach.
Strona: 1 z 3 | 2 »