
Tegoroczna – czwarta edycja festiwalu „Boska komedia” – bez wyraźnej i spójnej linii programowej kusiła dowolnością. Ponownie trzy nurty: Inferno (konkurs polski), Purgatorio (przegląd repertuarowy) oraz Paradiso (młodzi twórcy). Jak co roku mnogość wydarzeń ciekawych i tych mniej interesujących; trzy kręgi, siedem dni: spektakle, spotkania autorskie, konferencje. Jednym słowem klęska urodzaju, róg obfitości, teatralna uczta. To na papierze i ekranie. Zapowiedzi organizatorów i koordynatorów festiwalu nie zawsze jednak zgadzały się z rzeczywistością.

„Nie ma święta bez wroga“ - tak brzmi dziwne hasło jeszcze dziwniejszego święta ulicznego – „Święta niewiniątek”, które co roku 28. grudnia odbywa się w małym miasteczku na kolumbijskim wybrzeżu Pacyfiku. 3 i 4 czerwca w Łaźni Nowej w ramach festiwalu Boska Komedia zaprezentowany zostanie spektakl, który przybliży publiczności te osobliwe rytuały.

W piątek 20 maja we Wrocławiu po raz siódmy rozpocznie się Mandala Performance Festival. W ciągu trzech dni zobaczymy występy artystów z Argentyny, Belgii, Litwy, Polski i Węgier. Poza tym można będzie wziąć udział w warsztatach z improwizacji tanecznej i tanga argentyńskiego.

Zaczęło się od przesłuchania kilku kawałków na myspace i lekkim podnieceniu w oczekiwaniu na koncert. Miałem nadzieję, że Niwea to nie tylko studyjny zespół (a niestety bywa tak często), ale też charyzmatyczna forma życia, która na swoje środowisko naturalne wybrała sobie scenę. Wszelkie wątpliwości i momenty zwątpień, których szczerze teraz żałuję, zostały przez duet Wojtka Bąkowskiego i Dawida Szczęsnego rychło rozwiane w niebyt.