
Narzekamy, że polskie filmy historyczne są zbyt pomnikowe. Waldemar Krzystek w 80 milionach także stawia działaczom dolnośląskiej solidarności pomniki, z tym że postaci umieszczone na cokołach (i pod nimi) używają słowa „kurwa”, spieszą się do kibla, aby się wysikać i uprawiają seks. Dobrze jednak, że wśród tych wszelkich ludzkich cech nadal pozostają bohaterami, bo to ich właśnie potrzebujemy a nie tylko szargania kolejnych świętości nazywanego „weryfikowaniem mitów”.

Biały opar wypełnia już hall sceny głównej Starego Teatru. Scena zamglona jest permanentnie, podobnie jak widownia. I choć przez mgły krakowskiej „Orestei” przewinie się korowód zbrodniarzy i ich ofiar, treści wyłoni się niewiele.