
Wbrew obawom, nie był to usypiający i przygnębiający koncert. W czarno-czerwonych wnętrzach Bezsenności port-royal dali z siebie wszystko. Milion bitów, a każdy z nich inny - od chropowatych, okołoindustrialowych, po chamskie dyskotekowe uderzenia. Wciąż aktualne pozostaje jednak hasło "In Europe, we're afraid to dance" - nikt nie odważył się opuścić wygodnej kanapy.