
Proza poetycka już mi się znudziła, przejadła. Bo w końcu, co ciekawego można zawrzeć w kilkunastostronicowej historyjce, czego jeszcze nie powiedzieli inni? Proste, codzienne zdarzenia, lekkie opowieści, które się szybko zapomina? Do „Świadka” Balli zabrałam się z przymusu. I Bogu niech będą dzięki za ten przymus, bo książka słowackiego pisarza to prawdziwa uczta literacka. Rarytas. Niektóre opowiadania mogą nawet przytłaczać poczuciem beznadziei w sytuacji bez wyjścia oraz nigdy niekończącego się absurdu, inne zadają pytania filozoficzno –ezgzystencjalne, a jeszcze inne (choć tych jest najmniej) wywołują uśmiech na twarzy.

Jean-Marie Gustave Le Clézio w swoich książkach niejednokrotnie łączy spokojną, soczystą prozę z wnikliwą krytyką współczesnej cywilizacji. Tak stało się także w przypadku „Wojny” – kolejnej książki noblisty, która trafiła na polski rynek. Metafora wojny, w którą uwikłani są ludzie od początków swojej historii, staje się dla niego punktem wyjścia dla opowieści o postindustrialnej rzeczywistości.