
Trylogia Anne B. Ragde podbiła serca czytelników w wielu krajach. Nic dziwnego, skoro w stworzonym przez nią świecie każdy z nas – niezależnie od tego, gdzie mieszka – może odnaleźć siebie. Życie rodzinne wszędzie okupione jest takimi samymi problemami, konfliktami i wyrzeczeniami – a o tym właśnie opowiada ostatnia część cyklu Ragde, „Na pastwiska zielone”.

Mohamet ma dość bycia muzułmaninem, dość rodzinnych spotkań i wspólnych modlitw. Irytują go zasady, jakie rządzą jego światem i oczekiwania rodziny, jakim musi sprostać. I chociaż bardzo kocha swoja matkę, jej też ma dość. Mohamet chce się zmienić. Chce mieć dom w eleganckiej dzielnicy, seksowną kochankę, nawet dwie. Chce mieć święty spokój i barek, w którym zawsze będzie stała butelka dobrej whisky. Tak rozpoczyna się książka „Życie seksualne muzułmanina w Paryżu” Leïli Marouane.

Choć od zakończenia II wojny światowej minęło już przeszło 60 lat, temat jej nieustannie powraca - zarówno w kinie, jak i literaturze. Twórcy wykorzystują wątki związane z tym okresem poczynając od powstania warszawskiego, walki na różnych frontach, na Holokauście skończywszy. Po niełatwy temat eksterminacji polskich Żydów sięgnął jeden z najbardziej zaufanych doradców premiera Donalda Tuska – Igor Ostachowicz w swojej nowej książce – „Noc żywych Żydów”.

Rok 1980. Chiny pod rządami Denga Xiaopinga otwierają się na świat. To początek reform gospodarczych i modernizacji Chińskiej Republiki Ludowej, czas przewartościowania komunistycznego dorobku, potępienia polityki Mao Zedonga. To wówczas, w samo centrum kulturowych przeobrażeń udaje się włoski reportażysta, legenda dziennikarstwa, której żadnemu miłośnikowi literatury faktu nie trzeba chyba przedstawiać – Tiziano Terzani. „Zakazane wrota” to relacja z jego czteroletniego pobytu w samym środku Państwa Środka.

Joan i Alan Root. Małżeństwo przyrodników, które zrewolucjonizowało przemysł filmów dokumentalnych. Nominowani do Oscara w 1978 roku za niezwykły film o kopcu termitów. Legendarne postacie lat siedemdziesiątych. Miłośnicy natury. Miłośnicy przygody. Zakochani w Afryce. Kiedy skończyli karierę, świat o nich zapomniał. Aż do stycznia 2006 roku, kiedy media obiegła wstrząsająca informacja o morderstwie Joan.

Życiorysem Aleksandra Wata można by obdzielić kilka osób – wydarzenia, których był świadkiem, w których uczestniczył składają się na historię XX wieku, którego Wat był rówieśnikiem. Urodzony 1 maja 1900 r. doświadczył wszystkiego tego, co najgorsze w minionym stuleciu. Dokładne świadectwo życia Aleksander złożył na ręce Czesława Miłosza we właśnie wznowionym przez Universitas „Moim wieku. Pamiętniku mówionym”. Jest to książka o tyle szczególna, że powstała nie na kartkach papieru, ale podczas rozmów. Schorowany Wat nie był w stanie pisać, dlatego też zrodził się pomysł, aby to, co chce powiedzieć – nagrywać na taśmę magnetofonową. Zadania pobudzenia Wata do zwierzeń podjął się właśnie Czesław Miłosz. Dzieło, które powstało, było rozmową dwu poetów, intelektualistów i erudytów.

Brat dziewiętnastoletniej Samii obalił dyktatora Tunezji i wywołał lawinę społecznych wystąpień w świecie arabskim. Rewolucję tunezyjską próbowali zrozumieć przerażeni dyktatorzy i zaskoczeni zachodni politycy. Próbują ją także zrozumieć reporter Rzeczpospolitej – Jerzy Haszczyński. Czytelnik dostaje jednak tylko ledwo nakreślony opis „Arabskiej wiosny”.

To, co bije rekordy popularności w internecie niekoniecznie musi odnieść sukces w rzeczywistości – prawda ta zrodziła się wraz z chwilą, gdy świat oplotła międzynarodowa sieć web. Nie jest więc nowa, wciąż jednak zdaje się być zaskoczeniem dla wydawców, którzy uparcie próbują przenieść internet na papier. I jeszcze na tym zarobić.

Gdyby mi ktoś powiedział kilka lat temu, że jest taki młody zespół, który robi uwspółcześnioną wersję muzyki Czesława Niemena, w moich oczach pewnie rozbłysłaby żądza mordu. Taka naturalna reakcja, przepraszam. Jakakolwiek próba interpretacji twórczości tego genialnego muzyka byłaby dla mnie niewybaczalną profanacją.

Proza poetycka już mi się znudziła, przejadła. Bo w końcu, co ciekawego można zawrzeć w kilkunastostronicowej historyjce, czego jeszcze nie powiedzieli inni? Proste, codzienne zdarzenia, lekkie opowieści, które się szybko zapomina? Do „Świadka” Balli zabrałam się z przymusu. I Bogu niech będą dzięki za ten przymus, bo książka słowackiego pisarza to prawdziwa uczta literacka. Rarytas. Niektóre opowiadania mogą nawet przytłaczać poczuciem beznadziei w sytuacji bez wyjścia oraz nigdy niekończącego się absurdu, inne zadają pytania filozoficzno –ezgzystencjalne, a jeszcze inne (choć tych jest najmniej) wywołują uśmiech na twarzy.
Strona: 1 z 25 | 2 »