G punkt | Sięgamy głębiej

recenzja

Rewolucji nie będzie

Czytając nową książkę Marcina Rychlewskiego zastanawiałem się, do kogo właściwie jest ona skierowana. Nie da się bowiem zaprzeczyć, że autor swoje wywody na temat semiotycznych aspektów muzyki rockowej opiera na wyjątkowo solidnej podstawie merytorycznej. Ma wiedzę zarówno z dziedziny antropologii kultury, semiotyki, jak i historii rock and rolla. Faktem jest również, że takich pozycji brakuje w polskim dyskursie naukowym. Tylko… no właśnie – dyskurs ten nie jest dla każdego, a sam fakt pojawienia się Rewolucji rocka na półkach księgarń każe domniemywać, że autor i wydawca chcą z nią trafić pod strzechy.


Królewna po przejściach i karły w Birkenau

„Farby wodne” Lidii Ostałowskiej – reprezentantki „pionierskiego” pokolenia reporterów „Gazety Wyborczej” – witają czytelnika dwoma rozdziałami, które bez wahania można by nazwać kwintesencją reporterskiej percepcji świata.


Nie moja para kaloszy

Istnieją dwa rozdaje dobrych książek: te, które przyjemnie się czyta i te, których czytanie JEST czystą przyjemnością. Są też takie, które starają się dryfować gdzieś na obrzeżach którejś z tych kategorii i te ginące w morzu podobnych publikacji. W lekkiej beletrystyce te granice bywają bardzo płynne, a indywidualne oceny odbiorców często bardzo się od siebie różnią.


Fake powieść, fake city

„Adibas” Zazy Burczuladze to opowieść  o postkomunistycznych przemianach w Gruzji, widziana oczami młodego pokolenia. Pokolenia smutnych, znudzonych ludzi którzy nie tęsknią za przeszłością i nie myślą o przyszłości.


Złote rybki nie spełniają życzeń

Realizm magiczny jest konwencją literacką na której niejeden współczesny pisarz połamał sobie pióro. Każdy, kto próbuje pisać w tym stylu, nie może uniknąć porównań z ojcami założycielami – Marquezem i Cortezarem, a od tego tylko krok do oskarżeń o powielanie pomysłów, tropów i rozwiązań fabularnych. Na realizmie magicznym najlepiej wychodzą ci, którzy szukają własnej ścieżki, dopasowując konwencję do fabuły, nie fabułę do konwencji. Tak właśnie postąpił Dmitrij Strelnikoff w „Złotych rybach”. I to był strzał w dziesiątkę.


Miłość za marginesem

Niewiele jest książek, które po lekturze pozostawiły mnie skonsternowaną i (jak przypuszczam) z niezbyt inteligentnym wyrazem twarzy. „Miłość na marginesie” Yoko Ogawy na pewno się do nich zalicza. Żeby wejść do świata przedstawionego w powieści trzeba przestawić się na inny rejestr, zapomnieć o tym, co było, a nie jest i zatracić się w subtelnym świecie uszu i palców.


Zdekonstruować zdekonstruowane

Stosunek Polaków do Marksizmu przypomina trochę relacje między psem a jeżem. Czterdzieści lat komunizmu skutecznie ostudziło w narodzie marksistowski zapał, a dwadzieścia lat kapitalizmu pozwala wreszcie przyjrzeć się tej filozofii z odpowiedniego dystansu.


Kościuszko. Historia prawdziwa

Biografia Kościuszki pióra Alexa Starozynskiego zaczyna się jak dobra powieść przygodowa. Oto dwójka młodych ludzi ucieka krytym powozem pod osłoną nocy, by wziąć sekretny ślub. Pasażerem powozu jest świeżo upieczony absolwent Szkoły Rycerskiej - kapitan Tadeusz Kościuszko. Jego ukochana to Ludwika Sosnowska – córka polskiego magnata, której ręka została przeznaczona księciu Lubomirskiemu. Zamiar zakochanych udaremnia ojciec wybranki. Ludwika zostaje odesłana do klasztoru, by tam czekać na ślub z księciem. Kościuszko zaś bez grosza przy duszy i ze złamanym sercem musi uciekać z kraju…


Chrześcijaństwo, demokracja, Metoda?

Nie ma już bólu. Nie ma cierpienia. Wyeliminowano choroby. Strach przed zawałem, rakiem, czy jakimikolwiek wirusami zniknął na dobre. Życie jest wyjątkowo uporządkowane, wahania nie są dopuszczalne, a dzięki utartym zasadom postępowania ludzkość pozbyła się problemów wywoływanych przez nadmierne zastanawianie się nad błahymi sprawami. Świat jest idealny. Jedynym wyrzeczeniem, na które zdobyć mają się ludzie jest podporządkowanie się Metodzie. To ona, jako nieomylna i doskonała, została stworzona, by dbać o ich dobro. Panuje absolutny błogostan i wieczne szczęście. A przynajmniej tak mogłoby się wydawać.


Historia zwyrodnialca z Amsterdamu

Co robimy, kiedy się nudzimy? Palimy papierosy, czytamy książki, idziemy na piwo. Oglądamy filmy, spotykamy się z przyjaciółmi lub spotykamy się z przyjaciółmi aby pić piwo, palić papierosy i oglądać filmy. Niektórzy jednak, tak jak główny bohater powieści „Paryski ekspres” - mordują. A potem wertują gazety w nadziei, że najdzie się tam chociaż wzmianka o ich bestialskim czynie.


« 1 | Strona: 2 z 21 | 3 »

Newsletter

reklama
zoom2012
partnerzy
G-punkt

projekt i wykonanie:
spera.pl e-freedom.eu
Free Sitemap Generator