
W piątek 10 lutego wrocławska Galeria Entropia zaprasza na kolejną odsłonę projektu "Gesty malarskie...

Poezja śpiewana to rodzaj muzyki, którą rzadko popularyzują media komercyjne. I nie dlatego, ...

Ucieczka nie jest rzeczą godną podziwu. Panuje powszechne przeświadczenie, że tych, którzy od...

Aktora, który swoją karierę zaczynał jako dziecięca gwiazda w Klubie Myszki Mickey nie można ...

Z dziełami klasyków - jak na wojnie i w miłości - wszystkie chwyty dozwolone. Wprawdzie nie b...

Umberto Eco czuje się jak ryba w wodzie we wszystkim, co wiąże się z teoriami spiskowymi. Czytelnicy...

Ktoś musiał złożyć doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewneg...

Najnowszy film Urszuli Antoniak otwiera ujęcie lecącego z góry strumienia wody, któreg...

Chociaż festiwal potrwa jeszcze pięć dni, to już teraz można powiedzieć, że "O twarzy. Wizerunek Syna Boga" Romea Castellucciego to jedno z najważniejszych wydarzeń VI Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Dialog- Wrocław. Włoski artysta zderza ikonę Chrystusa Zbawiciela i najwstydlisze aspekty cierpienia starości. Doprowadza widzów na skraj estetycznego szoku, który sprawia, że teatralny spektakl staje się przeżyciem zarazem cielesnym i metafizycznym.

Dobrze pamiętam jedno zdanie z „No Logo” Naomi Klein. Było nieco prorocze. Chodziło w nim o przeświadczenie autorki, że oto nadejdzie pokolenie, które wreszcie powie głośno i swobodnie chrzań się Fukuyama. Ten sam Fukuyama, dla którego demokracja liberalna, kapitalizm i wolny rynek stanowiły koniec historii. Nie ten koniec, o którym mówi kalendarz cywilizacji Majów. Ale koniec w sensie wysiadamy, przyjechaliśmy… nic lepszego nie znajdziemy. Wtedy tylko się uśmiechnąłem. Mogłem sobie wyobrazić młode pokolenie zaangażowane w aktywną i kreatywną krytykę kapitalizmu pod kątem politycznym . Lecz tu, w środku Europy, pokolenie które będzie tworzyć tego rodzaju sztukę!?

Kończący się rok jest okazją do podsumowań w różnych sferach. Te teatralne zazwyczaj należą do najprzyjemniejszych, gdyż spośród kilkudziesięciu godzin spędzonych na widowni zazwyczaj większość dostarcza miłych wspomnień , co najmniej kilka zaś zdaje się w zimowej studni dawać z retrospektywy dowód, że świat pełen przestrzeni i światła, owszem, istnieje. - Jarosław Klebaniuk gościnnie podsumowuje dla nas miniony rok we wrocławskich teatrach

O mijający rok na polskich scenach zapytałam znane osoby związane ze środowiskiem teatralnym. Joanna Derkaczew, Piotr Gruszczyński, Jolanta Kowalska, Aneta Kyzioł, Piotr Rudzki i Paweł Sztarbowski wskazali swoje "Szczyty kultury". Ich wypowiedzi złożyły się na kolejne podsumowanie w naszym cyklu. Zapraszam!

Rok 2011 w polskim teatrze był dla mnie przede wszystkim okresem stabilizowania się wypracowanych w poprzednich latach nowych języków teatralnych i form angażowania widza. Kontrowersyjne zabiegi sceniczne przestały wzbudzać niechęć. Co więcej - stały się pretekstem do dyskusji. W przestrzeni teatrów instytucjonalnych, oprócz nowych konwencji, narodził się również nowy typ widza, który zamiast automatycznie odrzucać to, co nieznane, próbuje analizować i zrozumieć. Ja natomiast spróbuję podsumować mijający rok.

Tegoroczna – czwarta edycja festiwalu „Boska komedia” – bez wyraźnej i spójnej linii programowej kusiła dowolnością. Ponownie trzy nurty: Inferno (konkurs polski), Purgatorio (przegląd repertuarowy) oraz Paradiso (młodzi twórcy). Jak co roku mnogość wydarzeń ciekawych i tych mniej interesujących; trzy kręgi, siedem dni: spektakle, spotkania autorskie, konferencje. Jednym słowem klęska urodzaju, róg obfitości, teatralna uczta. To na papierze i ekranie. Zapowiedzi organizatorów i koordynatorów festiwalu nie zawsze jednak zgadzały się z rzeczywistością.
Strona: 1 z 16 | 2 »