
Spektakl "I Ifigenia" w Teatrze im. Kazimierza Dejmka w Łodzi doskonale wykorzystuje performatywną s...

Wydaje się, że ciężko jest recenzować książki wyraźnie zabarwione światopoglądem autora, szczeg&oacu...

„Idy marcowe” to nie film historyczny, ale na wskroś współczesny. Jest i zdrada p...

Kapuściński podróżował po Azji i Afryce z Herodotem. Hugo-Bader przemierzał Rosję śladem dw&o...

Wspomniany inżynier Mamoń to bohater kultowego filmu Marka Piwowskiego „Rejs” , kt&oacut...

W piątek 10 lutego wrocławska Galeria Entropia zaprasza na kolejną odsłonę projektu "Gesty malarskie...

Poezja śpiewana to rodzaj muzyki, którą rzadko popularyzują media komercyjne. I nie dlatego, ...

Ucieczka nie jest rzeczą godną podziwu. Panuje powszechne przeświadczenie, że tych, którzy od...

Z dziełami klasyków - jak na wojnie i w miłości - wszystkie chwyty dozwolone. Wprawdzie nie b...

Ktoś musiał złożyć doniesienie na Józefa K., bo mimo że nic złego nie popełnił, został pewneg...

„Opowieści afrykańskie według Szekspira i innych” to spektakl przede wszystkim o umowności rasy, płci, języka i stosunków międzyludzkich. Warlikowski wykorzystuje trzech bohaterów klasycznych – Shylocka, Otella i Leara do zbudowania narracji przeplatającej się z prozą Johna Maxwella Coetzee'ego. Z twórczości południowoafrykańskiego pisarza reżyser zapożycza wątek relacji między śmiertelnie chorym rodzicem a dzieckiem, które zmuszone jest się nim opiekować. W tej historii wszystko przestaje być tym, czym się dotąd wydawało.

Ach, pozazdrościć prostaczkom, którzy umieją kochać samych siebie i nienawidzić swych wrogów, pozazdrościć patriotom, którzy nigdy nie musieli zwątpić w siebie, bo nigdy nie ponosili najmniejszej winy za nędzę i nieszczęścia swego kraju, bo winni byli naturalnie Francuzi, Rosjanie albo Żydzi, wszystko jedno kto, w każdym razie zawsze kto inny, „wróg”! Herman Hesse, "Kuracjusz"

Bernhard, Fritzl, Jelinek – Austria to kraj niezwykły – naturalnie piękny, pozornie spokojny, kraj ludzi zamożnych. Jednocześnie jest to miejsce pewnego niepokoju, by się o tym przekonać wystarczy spacer przez centrum Wiednia. Wewnętrzne sprzeczności są Austriakom aż nazbyt dobrze znane, nie często jednak zdarza się by ktoś o nich głośno mówił, nie oznacza to jednak milczenia. Jedną z pierwszych grup niezwykle wyraźnego sprzeciwu byli Wiedeńscy Akcjoniści.

Jakkolwiek ich nie nazwać, są to wciąż tylko próby; twórczość Societas, jako nieustające poszukiwanie nowych form komunikacji, kończy się na ciągłej ucieczce od dotychczasowych ustaleń. Nieprzerwana praca dekonstrukcji form i tematów komunikacyjnych prowadzi do nowych jakości, te zaś do następnych. Dopóki obecna jest zmiana społeczna – jako odpowiedź na novum – tak długo jawi się jej sens. Ciągła metamorfoza obrazu kultury, będąca wynikiem pewnego (jakiegoś) odkrycia, neguje istnienie wartości stałej. Czy możliwe jest zakończenie procesu poszukiwań, i czy możliwy jest faktyczny wpływ na rzeczywistość społeczną?

Od rzymskich trawestacji greckich tragedii po komputerowe przeróbki literatury fantasy, od wysokobudżetowych ekranizacji dziewiętnastowiecznych powieści po amatorskie wersje „Gwiezdnych wojen” na Youtube – adaptacje od wieków kształtowały i zaspokajały gusta publiczności w odmiennych obiegach kultury i ramach różnorodnych mediów.
* Werner Schwab