Co 5 osoba, która kliknęła w kropkę i wyśle maila na zrobieniwkropke@g-punkt.pl ma szansę na kulturalny gadżet.

W typowym heteroseksualnym „pornosie” najpierw mamy do czynienia z grą wstępną, następnie przechodzimy przez kilkanaście różnych pozycji, a na końcu obserwujemy obowiązkową ejakulację. Jako widz doceniam zalety klasycznego porno, ale w moim odczuciu to właśnie filmy alternatywne stanowią remedium na największą bolączkę mainstreamowego hard core’u, jakimi są nuda i monotonia, nieustanne sięganie po ograne wizualne klisze oraz wykorzystywanie ściśle określonej seksualnej choreografii.

Motyw białego konia

Ukończyłem filmoznawstwo na Uniwersytecie Jagielońskim. Pracę magisterską pisałem o pornografii. Nie chciałem tworzyć siódmej pracy o tzw. „motywie białego konia w twórczości Andrzeja Wajdy”. Interesowały mnie zagadnienia niszowe, omijane szerokim łukiem przez resztę filmoznawców. Wpierw przymierzałem się do licencjatu o Jörgu Buttgereitcie, ale szybko przerzuciłem się na szerszy i bardziej stymulujący temat, jakim jest pornografia. Filmy tego rodzaju należy badać, gdyż stanowią fascynujący obraz kultury mówiący wiele o naszym społeczeństwie. Porno od swych początków zajmuje istotne miejsce w historii kinematografii, jednak przez lata „poważne” opracowania nie dostrzegały niewątpliwego kulturowego i ekonomicznego wpływu, jaki wywarło ono na rozrywkę masową. Bez uwzględniania roli pornografii historia filmu jest po prostu niepełna.

Wszystko w rodzinie

Nie liczyłem filmów, które musiałem obejrzeć, przygotowując się do pisania pracy, ale trochę tego było. W badaniach nad tym gatunkiem od ilości istotniejsza jest reprezentatywność danego tytułu dla określonego nurtu, bądź dekady. Bogata historia filmów porno pełna jest odmiennych poetyk twórczych oraz zróżnicowanych sposobów kreowania świata przedstawionego, dlatego ważne jest nie „ile”, tylko „co” się ogląda. Dodatkową bolączką przy wyborze filmografii jest nadmiar materiału źródłowego. Tysięcy powstających corocznie filmów, które w swej masie składają się na homogeniczny dyskurs pornograficzny, nie sposób obejrzeć i poddać wnikliwej analizie.

Przy pisaniu mogłem liczyć na zrozumienie i wsparcie najbliższych – moja dziewczyna dokonała korekty maszynopisu i służyła mi merytoryczną radą na każdym etapie pisania, zaś mama wsparła zakup publikacji naukowych niezbędnych do ukończenia pracy.

Miałem również wielkie szczęście do osób opiekujących się moją pracą. Jej promotorem był dr hab. Krzysztof Loska, zaś recenzentem prof. dr hab. Andrzej Pitrus. Obaj panowie „maczali” przedtem palce w pornografii filmowej pisząc jedne z pierwszych polskich artykułów poświęconych temuż zagadnieniu. Zatem mój pomysł został przyjęty bardzo entuzjastycznie.

100 lat porno

Chcąc zgłębić historię filmu pornograficznego stajemy przed bardzo niewdzięcznym zadaniem albowiem wyczerpujący opis początków tego gatunku nie może być napisany, ponieważ za mało zachowało się taśm, które dokumentowałyby początki zjawiska. Wytwarzanie pornografii przez dziesięciolecia było nielegalne. Z tego względu nikt nie zajmował profesjonalną archiwizacją taśm, które w miarę upływu czasu uległy zniszczeniu.

Męska część publiczności nie musiała długo czekać aż nagość pojawiła się na ekranach. Pierwsze przedstawienia niesymulowanych aktów seksualnych mogły pojawić się już w 1899 roku (prawdopodobnie we Francji). Niektórzy historycy są zdania, że rozwinięty rynek dla tego typu produkcji istniał już w 1904 roku w Buenos Aires, skąd importowano je do Anglii, Francji, jak również na Bałkany i do Rosji. W tym samym roku pornografia była już obecna również w Niemczech. Pierwszym możliwym do zidentyfikowania filmem był Le Voyeur z 1907 roku. Rok później świat ujrzał A Les Culs d’Or ou la Bonne Auberge będący najstarszym filmem pornograficznym, którego kopia uległa zachowaniu. Najstarszym amerykańskim filmem, jaki oparł się upływowi czasu jest A Free Ride (aka Grass Sandwich) najczęściej datowany na okolice 1915 roku.

Prymat męskiego orgazmu

Alternatywna pornografia stara się odróżnić od filmów głównego nurtu na wielu poziomach. Filmy wyrosłe w opozycji do mainstreamu starają się przełamywać powszechnie obowiązujące konwencje, do których przyzwyczaiły nas popularne produkcje, jakich pełno w Internecie. A zatem mamy tu do czynienia z bardziej urozmaiconą reprezentacją ciał (młodszych, starszych, grubszych, chudszych etc.), czy dopuszczeniem do głosu grup mniejszościowych. Kontekst wokół seksualnej akcji jest bardziej wiarygodny. W miejsce naiwnych fabuł ukazujących seks z dostawcą pizzy prezentowane są bardziej autentyczne i przekonywujące przyczyny, dla których ludzie idą ze sobą do łóżka. Niszowa pornografia stara się odchodzić od prymatu męskiego orgazmu, z nieodłącznie funkcjonującą kliszą wytrysku na kobiecą twarz czy piersi, na rzecz portretowania żeńskiej przyjemności. Kwestionuje się tutaj stereotypy oraz redefiniuje klasyczne sposoby ukazywania aktu seksualnego. Wszak w typowym heteroseksualnym „pornosie” wpierw mamy do czynienia z grą wstępną (na którą składa się seks oralny), następnie przechodzimy przez kilkanaście różnych pozycji, a na końcu obserwujemy obowiązkową ejakulację. Jako widz doceniam zalety klasycznego porno, ale w moim odczuciu to właśnie filmy alternatywne stanowią remedium na największą bolączkę mainstreamowego hard core’u, jakimi są nuda i monotonia, nieustanne sięganie po ograne wizualne klisze oraz wykorzystywanie ściśle określonej seksualnej choreografii.

Multimiliardowy przemysł

Pornografia obrosła w wiele mitów, a najbardziej pokutującym z nich jest bodaj ten, który czyni z niej wielki i niezmienny w czasie monolit. A jest to przecież gatunek równie złożony, co wiele innych typów filmowej twórczości. Pornografia w USA przechodziła na przestrzeni ubiegłego stulecia przez liczne transformacje. Przy jej produkcji używano różnych rodzajów zapisu: taśmy filmowej (8, 16, 35 mm), taśmy wideo oraz technologii cyfrowych. Wraz z używanym sprzętem zmieniała się zawartość samych filmów. Wystarczy zestawić prymitywny pokaz stosunku seksualnego z początku wieku oferowany przez tzw. stag movies, pełnometrażowe Głębokie gardło (1972) pokazywane w kinach oraz pornografię typu gonzo, która wprowadziła nowe sposoby wizualizacji stosunku seksualnego, by gołym okiem dostrzec różnice. Do zmian na płaszczyźnie technologicznej dochodziły przemiany na gruncie prawa, które odcisnęły wyraźne piętno na kształcie gatunku. Amerykańskie sądy ustanawiały kolejne precedensy konsekwentnie poszerzające obszar wolności obywatelskich. Legislacyjne „poluzowanie” sprawiło, że pornografia zaczęła coraz śmielej wychodzić z cienia, w którym znajdowała się przez długie dziesięciolecia. U swych początków produkcją filmów dla dorosłych zajmowały się pojedyncze osoby działające w ukryciu. Wraz z upływem czasu pornografia urosła w siłę, zaadoptowała biznesowe rozwiązania Hollywoodu i zamieniła się w multimiliardowy i prężnie działający przemysł.

Dobre, bo polskie

Nigdy jakoś szczególnie nie interesowałem się pornografią kręconą nad Wisłą – w obrębie głównego nurtu nie możemy się zresztą niczym szczególnym pochwalić. Ale na gruncie awangardowego porno wygląda to zgoła inaczej. Wywodzący się ze Śląska projekt Inside Flesh (odłam grupy artystycznej Suka OFF) tworzy dostrzegane na świecie tytuły. Carnal Fluidity ich autorstwa zdobył główną nagrodę dla filmu pełnometrażowego na prestiżowym Porn Film Festiwal Berlin, najważniejszej europejskiej imprezie alternatywnej erotyki. Informacji o takich sukcesach polskich artystów próżno jednak szukać na łamach krajowej prasy filmowej.

Funkcjonują przybytki w rodzaju warszawskiego „kina” Bizzariusz korzystające z projektorów wideo, ale prawdziwego kina, tj. wyświetlającego filmy z projektorów 16 lub 35 mm podejrzewam, że nigdy u nas nie było. Inaczej sprawa wyglądała na Zachodzie, gdzie masowy odbiór pornografii w obiektach kinowych miał oczywiście miejsce. Na wielkim ekranie filmy porno można było zobaczyć pod koniec 60-tych. Gdy w końcówce lat 80-tych publiczność niemal całkowicie przestawiła się na odbiór domowy nastąpił zanik pornografii rozumianej jako doświadczenie o charakterze kinowym. Obecnie prawdziwych kin porno jest niewiele. Jednym z nielicznych miejsc w Europie, w którym porno można zobaczyć w rozmiarze XXL jest berlińskie Moviemento (swoją drogą najstarsze kino w Niemczech), które corocznie pod koniec października gości u siebie Porn Film Festival Berlin.

Masturbacyjny tryb odbioru

Zwracam uwagę na dzieła, w których pojawia się coś nowego, niespotykanego gdzieś indziej. Sporym sentymentem darzę tzw. stag movies, czyli pierwsze czarno-białe, nielegalne produkcje, którymi w Stanach Zjednoczonych ekscytowało się pokolenie naszych dziadków. Prawdziwą kopalnią intrygującej pornografii są lata 70-te. W tym okresie tacy twórcy filmowi jak Gerard Damiano, Alex deRenzy, Radley Metzger, Anthony Spinelli, bracia Mitchell, czy Shaun Costello nie byli jeszcze spętani wewnętrzną cenzurą i mogli eksplorować bardziej nietypowe aspekty ludzkiej seksualności. Ich dzieła zaskakują i nie są nudne. Pozostaje tylko pytanie czy większość widzów przełączających się na „masturbacyjny tryb odbioru” szuka takich właśnie wartości uruchamiając film porno?

Cyberseks

Dopóki będziemy żyć w kulturze represyjnej, w społeczeństwie którego członkom na etapie socjalizacji wpaja się poczucie wstydu za swoją cielesność, dopóty seks będzie stanowił dla nas problem. Choć w moim bezpośrednim odczuciu sytuacja idzie ku lepszemu. Prowadząc internetowy sexshop napotykam na ludzi szukających sposobów na urozmaicenia życia intymnego. Podczas bezpośrednich rozmów słychać, że potrafią oni artykułować swoje potrzeby erotyczne.

Coraz chętniej włączamy do seksu różne technologiczne wytwory, ale czy za ich sprawą przestaniemy uprawiać seks z innymi ludźmi lub zatracimy kontakt z własnym ciałem podczas masturbacji? Nie sądzę. Choć pamiętam scenę z Matrixa, w której Cypher jadł „stek” będący wytworem komputerowej symulacji. Wyglądał on i smakował identycznie jak prawdziwy. Był zatem wirtualny czy nie?


Antoni Ruszkowski, filmoznawca, właściciel sklepu Kinky Winky.

Zdjęcie: kadr z filmu Matinée (reż. Jennifer Lyon Bell, 2009)

Share Button
  • Katarzyna Mazur

    Warto obejrzeć alternatywną pornografię. Bardziej pouczająca. ;)
    Swoją drogą dla takich osób własnie polecam ten portal

    http://www.thesilhouette.pl

    Hejo *